Odchudzanie a zmiana sposobu myślenia o sobie

Autor: mojdietetyk

Odchudzanie a zmiana sposobu myślenia o sobie

Proces odchudzania często kojarzy się przede wszystkim z dietą, liczeniem kalorii i treningami. Tymczasem to, co dzieje się w naszej głowie, ma równie duże, a często nawet większe znaczenie niż zawartość talerza. Zmiana sposobu myślenia o sobie może decydować o tym, czy nowe nawyki uda się utrzymać na stałe, czy kolejne podejście skończy się szybkim powrotem do dawnych przyzwyczajeń. Artykuł ten pokazuje, dlaczego praca z nastawieniem, emocjami i przekonaniami jest kluczowym elementem skutecznego i zdrowego odchudzania, oraz jak krok po kroku budować wewnętrzną zmianę, która utrzyma się na lata.

To nie tylko dieta – dlaczego sposób myślenia decyduje o efekcie

Kiedy myślimy o odchudzaniu, najczęściej koncentrujemy się na tym, co jemy i ile jemy. Rzadko zastanawiamy się, dlaczego jemy w konkretny sposób, co uruchamia nasze zachcianki, skąd biorą się „napady” na słodycze oraz czemu mimo wiedzy o zdrowym żywieniu tak trudno nam tę wiedzę wprowadzić w życie. Centrum dowodzenia nie znajduje się jednak w lodówce, tylko w głowie. To nasze przekonania, nawykowe myśli i sposób mówienia do siebie wpływają na to, czy w danym momencie sięgniemy po warzywną sałatkę, czy po paczkę ciastek.

Warto zauważyć, że dwie osoby z identycznym planem żywieniowym mogą odnieść zupełnie różne efekty. Jedna będzie postrzegała dietę jako formę troski o siebie i stopniową zmianę stylu życia, druga – jako karę, przymus albo tymczasowy projekt pod tytułem „muszę schudnąć do wakacji”. Ta pierwsza ma szanse na trwałą poprawę zdrowia i sylwetki, druga – dużą podatność na efekt jojo, zniechęcenie i powtarzanie cykli tycie–odchudzanie.

Kluczowe jest więc, aby zamiast traktować odchudzanie jak krótki epizod, zacząć myśleć o nim jak o procesie zmiany siebie: tego, jak się postrzegamy, jak się ze sobą obchodzimy, jak reagujemy na emocje i jak interpretujemy własne sukcesy oraz potknięcia. Bez tego nawet najlepiej dobrana dieta jest tylko półśrodkiem.

Na nasze decyzje żywieniowe wpływa wiele czynników psychologicznych:

  • utrwalone od dzieciństwa schematy typu „trzeba zjeść wszystko z talerza”,
  • przekonania na temat własnej wartości („jestem słaby, i tak nie dam rady wytrwać”),
  • automatyczne reakcje na stres (sięganie po jedzenie jako ukojenie),
  • perfekcjonizm i czarno-białe myślenie („zjadłam ciastko, dieta zniszczona, więc nie ma sensu dalej się starać”),
  • porównywanie się z innymi i budowanie swojej wartości na wyglądzie.

Zmiana sposobu myślenia o sobie nie oznacza zaklinania rzeczywistości, lecz stopniowe budowanie bardziej realistycznego, życzliwego i opartego na faktach obrazu siebie. To właśnie ten obraz decyduje, czy potrafimy wrócić na ścieżkę po gorszym dniu, czy rezygnujemy przy pierwszym potknięciu.

Mój Dietetyk

Potrzebujesz konsultacji dietetycznej?

Skontaktuj się z nami!

Obraz siebie a relacja z jedzeniem i ciałem

Obraz siebie to wewnętrzna opowieść o tym, kim jesteśmy: jak wyglądamy, ile jesteśmy warci, na co zasługujemy. U wielu osób zmagających się z nadmierną masą ciała ta opowieść bywa bardzo bolesna: „jestem beznadziejny”, „nie mam silnej woli”, „nikt mnie nie zaakceptuje, jeśli nie schudnę”. Takie sformułowania nie tylko obniżają nastrój, ale też wpływają na zachowania żywieniowe. Paradoksalnie im gorzej o sobie myślimy, tym trudniej o konsekwentne dbanie o zdrowie.

Z perspektywy psychologii można wyróżnić kilka typowych sposobów myślenia, które sabotują odchudzanie:

  • Czarno-białe myślenie – albo jestem „idealny” i trzymam dietę na 100%, albo „skoro raz zjadłam fast food, to wszystko stracone”. W efekcie jeden nieplanowany posiłek może prowadzić do kilku dni lub tygodni przejadania się.
  • Katastrofizacja – wyolbrzymianie pojedynczych potknięć („przytyłam kilogram – wszystko się wali, nigdy mi się nie uda”).
  • Etykietowanie – definiowanie siebie przez pryzmat masy ciała („jestem gruba”, „jestem leniwy”), zamiast opisania konkretnej sytuacji („dzisiaj nie poszedłem na trening”).
  • Personalizacja – obwinianie wyłącznie siebie za brak efektów, bez analizy realnych warunków (stres w pracy, brak snu, niewystarczające wsparcie bliskich).

Im mocniej te schematy są zakorzenione, tym łatwiej wskoczyć w spiralę wstydu: jem, bo jest mi źle, a potem jest mi jeszcze gorzej, bo „znowu zawaliłam”. To nie „słaba silna wola” jest tu problemem, ale nieświadomy, surowy sposób myślenia o sobie. Zmiana zaczyna się wtedy, gdy przestajemy traktować ciało jak wroga, a siebie – jak projekt do naprawy za wszelką cenę.

Zdrowy obraz siebie nie oznacza zachwytu każdym detalem sylwetki. Chodzi raczej o postawę: „moje ciało zasługuje na troskę, nawet jeśli chcę je zmienić”. Takie podejście ułatwia dokonywanie wyborów służących zdrowiu zamiast karania się głodówkami, nadmiernym treningiem czy ciągłymi wyrzutami sumienia. W praktyce przekłada się to na:

  • większą gotowość do słuchania sygnałów głodu i sytości,
  • łagodniejsze reagowanie na potknięcia,
  • wybieranie aktywności fizycznej, która sprawia przyjemność, a nie tylko „spala kalorie”,
  • stawianie granic w relacjach (np. odmawianie jedzenia ponad miarę „żeby nie robić przykrości” gospodarzom).

U podstaw takich zmian leży przeformułowanie dotychczasowych przekonań. Zamiast „muszę schudnąć, bo inaczej nikt mnie nie pokocha” – „chcę schudnąć, żeby czuć się lżej, mieć więcej energii i lepiej zadbać o zdrowie”. Różnica wydaje się subtelna, ale to właśnie ona decyduje, czy proces odchudzania jest aktem przemocy wobec siebie, czy formą długoterminowej troski.

Zmiana wewnętrznego dialogu: od krytyka do sojusznika

We wnętrzu większości osób, które wielokrotnie próbowały schudnąć, mieszka wewnętrzny krytyk. To głos, który komentuje: „znowu ci się nie udało”, „po co zaczynasz, skoro i tak przerwiesz”, „spójrz na siebie, jak wyglądasz”. Choć wydaje się, że taka surowość zmotywuje do działania, w praktyce prowadzi do przeciwnych efektów: wstydu, chowania się przed światem, a często – do jedzenia na pocieszenie.

Zmiana sposobu myślenia o sobie polega między innymi na przekształceniu relacji z tym głosem. Chodzi o to, by wewnętrzny krytyk zrobił miejsce dla wewnętrznego sojusznika. Nie chodzi o tanie hasła czy sztuczne powtarzanie haseł „jestem wspaniała”, w które sami nie wierzymy. Chodzi o realistyczną, życzliwą narrację, która jednocześnie bierze odpowiedzialność za wybory i uznaje ograniczenia.

Pomocne mogą być następujące kroki:

  • Rozpoznanie automatycznych myśli – zapisanie przez kilka dni najczęściej pojawiających się komentarzy na swój temat, szczególnie w sytuacjach związanych z jedzeniem, treningiem czy przymierzaniem ubrań.
  • Kwestionowanie ich prawdziwości – zadanie sobie pytania: „czy to na pewno fakt, czy tylko opinia?”, „jakie są dowody za, a jakie przeciw?”.
  • Zmiana formy wypowiedzi – zamiast „jestem beznadziejna, bo zjadłam ciasto” można powiedzieć „dzisiaj zjadłam ciasto, ale to jeden element większej całości; mogę podjąć kolejną lepszą decyzję przy następnym posiłku”.
  • Wprowadzenie języka samowspółczucia – używanie słów, których użył(a)byś wobec bliskiej osoby w podobnej sytuacji. Większość osób nigdy nie odezwałaby się do przyjaciela tak, jak odzywa się do siebie.

Badania nad samowspółczuciem pokazują, że osoby traktujące siebie z większą łagodnością mają większą gotowość do podejmowania prozdrowotnych działań, łatwiej wracają do diety po przerwach i rzadziej poddają się całkowicie. To ważny dowód na to, że surowa samokrytyka nie jest skuteczną strategią motywacyjną, choć przez lata była powszechnie stosowana.

Zmiana dialogu wewnętrznego pomaga też inaczej interpretować tempo spadku masy ciała. Zamiast myślenia „schudłam tylko pół kilograma, to śmieszne” można spojrzeć na to jak na realny krok do przodu: „pół kilograma mniej to mniejszy ciężar dla stawów, lepsze wyniki zdrowotne i dowód, że moje działania działają”. Takie nastawienie wzmacnia motywację opartą na faktach, a nie na chwilowym zachwycie liczbami z wagi.

Motywacja: od szybkich efektów do długoterminowej zmiany

Wiele diet kończy się porażką nie dlatego, że plan żywieniowy jest zły, ale dlatego, że stoi za nim krótkotrwała, niestabilna motywacja. Typowe motywy to chęć zmieszczenia się w konkretne ubranie, przygotowanie do ważnej uroczystości albo presja otoczenia. Gdy wydarzenie mija, a presja słabnie, mija też powód, by się starać. Bez głębszej zmiany sposobu myślenia o sobie wracamy wtedy do dawnych nawyków.

Stabilniejsza jest motywacja wewnętrzna, oparta na wartościach i tożsamości. Zamiast myślenia: „muszę szybko schudnąć 10 kg”, pojawia się refleksja: „chcę żyć długo i w dobrej formie”, „chcę być sprawną, energiczną osobą”, „chcę pokazać dzieciom zdrowy wzorzec jedzenia”. Taka motywacja nie kończy się po jednym sezonie – staje się elementem tego, kim jesteśmy.

Zmiana tożsamości zaczyna się od drobnych wyborów. Każda decyzja – spacer zamiast serialu, woda zamiast słodkiego napoju, porcja warzyw na talerzu – jest nie tylko działaniem, ale także sygnałem dla naszego mózgu: „jestem osobą, która potrafi o siebie zadbać”. Z czasem te sygnały składają się na nowy obraz siebie, co ułatwia konsekwencję bez ciągłej walki z sobą.

Pomaga w tym tzw. nastawienie na proces, a nie na wynik. Zamiast codziennej oceny „ile ważę?” warto pytać siebie „jakie trzy rzeczy zrobiłam dziś dla swojego zdrowia?”. Skupienie na działaniach, które są pod naszą kontrolą, zmniejsza frustrację i poczucie porażki, kiedy waga czasem stoi w miejscu, mimo wysiłków. Proces odchudzania rzadko jest liniowy; zrozumienie tego pozwala zachować spokój i nie zarzucać działań przy pierwszym przestoju.

Istotna jest także umiejętność planowania realistycznych celów. Zbyt ambitne założenia („będę ćwiczyć codziennie przez godzinę, całkowicie zrezygnuję ze słodyczy”) często kończą się szybkim zderzeniem z rzeczywistością. Z kolei cele zbyt ogólne („będę jeść zdrowiej”) nie dają jasnego kierunku działania. Złoty środek to konkretne, mierzalne i osiągalne kroki, np. „trzy razy w tygodniu pójdę na 30-minutowy szybki spacer” albo „do każdego obiadu dodam dwie porcje warzyw”.

Nawyki, emocje i codzienne wybory

Odchudzanie kojarzy się z silną wolą, ale w praktyce to nawyki decydują o tym, co jemy każdego dnia. Nawyki to zautomatyzowane zachowania, uruchamiane przez określone bodźce: porę dnia, miejsce, nastrój, towarzystwo. Zmiana sposobu myślenia o sobie pomaga przerwać schemat „bodziec–jedzenie”, bo pozwala zatrzymać się na chwilę i zapytać: „czego naprawdę potrzebuję w tej chwili?”.

Wiele osób sięga po jedzenie w odpowiedzi na emocje, a nie na fizjologiczny głód. Jedzenie staje się sposobem na radzenie sobie ze stresem, samotnością, nudą czy napięciem. Zmiana relacji ze sobą oznacza także naukę rozpoznawania i nazywania emocji oraz poszukiwanie alternatywnych form ukojenia: rozmowy z bliską osobą, spaceru, ćwiczeń oddechowych, krótkiej drzemki, ulubionej muzyki. Z czasem to właśnie te strategie mogą stać się pierwszym wyborem, a jedzenie – jednym z wielu, a nie jedynym sposobem reagowania.

Przełomowym momentem jest uświadomienie sobie, że „chęć zjedzenia czegoś” nie jest rozkazem, który trzeba natychmiast wykonać, ale informacją, którą można z ciekawością zbadać. Pytania pomocnicze mogą brzmieć:

  • „Czy jestem fizycznie głodna, czy raczej zdenerwowana, zmęczona, znudzona?”
  • „Co wydarzyło się w ciągu ostatniej godziny, że tak bardzo mam ochotę na słodkie?”
  • „Jaka drobna rzecz mogłaby mi teraz poprawić nastrój bez jedzenia?”

Taka postawa wymaga cierpliwości, ale z czasem prowadzi do większej świadomości ciała i emocji, co jest fundamentem stabilnej redukcji masy ciała. Wtedy jedzenie przestaje być automatyczną reakcją, a staje się świadomym wyborem.

Warto też przyjrzeć się środowisku, w którym funkcjonujemy. Łatwiej dbać o swoje wybory, gdy w domu są dostępne produkty, które sprzyjają zdrowiu, a słodycze nie stoją na widoku na kuchennym blacie. To nie jest dowód „słabej woli”, ale zrozumienie, że nawet najbardziej zmotywowany człowiek jest podatny na bodźce. Zmiana sposobu myślenia o sobie obejmuje więc także zgodę na to, by mądrze ułatwiać sobie drogę, zamiast stale testować swoje granice.

Akceptacja ciała i praca z porównywaniem się do innych

Jednym z największych wyzwań dla osób odchudzających się jest ciągłe porównywanie swojego wyglądu i tempa zmian z innymi. Media społecznościowe pełne są zdjęć „przed i po”, często mocno wyidealizowanych i przedstawiających wycinek rzeczywistości. Łatwo wpaść w pułapkę myślenia: „u niej poszło tak szybko, a ja stoję w miejscu”, „on w trzy miesiące zbudował mięśnie, ja nic nie widzę”.

Zmiana sposobu myślenia o sobie oznacza przesunięcie uwagi z zewnętrznych porównań na własny punkt wyjścia. Każdy organizm reaguje inaczej: tempo spadku masy ciała zależy od wieku, historii diet, hormonów, poziomu stresu, jakości snu, aktywności fizycznej i wielu innych czynników. To, co u jednej osoby jest efektem intensywnej pracy, u innej mogłoby być nieosiągalne lub wręcz niezdrowe.

Akceptacja ciała na danym etapie nie oznacza rezygnacji z jego zmiany. Oznacza uznanie faktów: „tak wyglądam dzisiaj, taką historię ma moje ciało, z tym punktem startuję”. Taki rodzaj akceptacji pozwala przestać walczyć z samym faktem istnienia ciała, a skupić się na tym, co można z nim zrobić teraz – jak je wzmocnić, odżywić, zregenerować. Redukuje też pokusę stosowania skrajnych metod typu głodówki, nadmiernie restrykcyjne diety czy forsowne treningi ponad siły, które wprawdzie mogą dać szybkie efekty, ale kosztem zdrowia fizycznego i psychicznego.

Praca z porównywaniem się do innych wymaga świadomego ograniczenia ekspozycji na treści, które nasilają niezadowolenie z siebie. Czasem oznacza to przefiltrowanie obserwowanych profili w mediach społecznościowych, czasem – otwartą rozmowę z osobami z otoczenia, które nieświadomie podtrzymują negatywne przekonania („ja na twoim miejscu dawno bym schudła”). W ich miejsce warto wprowadzić więcej treści edukacyjnych, opartych na faktach, oraz historii pokazujących realne, stopniowe zmiany, a nie cudowne metamorfozy w kilka tygodni.

Współpraca ze specjalistą jako wsparcie psychicznej zmiany

Zmiana sposobu myślenia o sobie nie musi odbywać się w pojedynkę. Współpraca z wykwalifikowanym dietetykiem oraz – w razie potrzeby – psychologiem lub psychodietetykiem może znacząco przyspieszyć proces i uczynić go bezpieczniejszym. Specjalista pomaga nie tylko dobrać odpowiedni plan żywieniowy, ale także zrozumieć mechanizmy stojące za dotychczasowymi trudnościami.

Wspólna praca może obejmować:

  • analizę dotychczasowych doświadczeń z dietami i ich wpływu na samoocenę,
  • identyfikację sytuacji wyzwalających napady jedzenia,
  • opracowanie strategii radzenia sobie ze stresem i emocjami,
  • naukę budowania realistycznych oczekiwań wobec siebie,
  • wsparcie w pracy nad akceptacją ciała i zmianą dialogu wewnętrznego.

Profesjonalne wsparcie może być szczególnie ważne u osób, które doświadczyły skrajnych diet, efektu jojo, nawracających epizodów objadania się, a także u tych, u których nadmierna masa ciała współwystępuje z obniżonym nastrojem lub zaburzeniami lękowymi. W takich przypadkach odchudzanie nie powinno ograniczać się do samodzielnych prób, ponieważ ryzyko pogorszenia samopoczucia psychicznego lub rozwoju zaburzeń odżywiania jest wyższe.

Rolą specjalisty nie jest ocenianie, ale towarzyszenie w procesie. Świadomość, że ktoś patrzy z szerszej perspektywy, pomaga zmienić sposób patrzenia na samego siebie: z osoby „wiecznie na diecie” na osobę, która krok po kroku uczy się żyć zdrowiej. To zmiana pozornie subtelna, ale fundamentalna dla trwałości efektów.

Małe kroki, duże zmiany – jak zacząć już teraz

Choć zmiana sposobu myślenia o sobie brzmi jak ogromny projekt, zaczyna się od bardzo prostych decyzji i krótkich ćwiczeń wykonywanych konsekwentnie. Nie trzeba od razu „przebudowywać” całej psychiki. Wystarczy kilka konkretnych kroków:

  • Zapisz swoją dotychczasową historię – odpowiedz na pytania: ile razy próbowałaś schudnąć, jakie metody stosowałaś, co działało, a co nie, jak wtedy o sobie myślałaś. Zobaczysz w tym powtarzające się schematy.
  • Wybierz jedno przekonanie do zmiany – np. „nie mam silnej woli” zamień na „mam trudne momenty, ale potrafię też wytrwać przy swoich postanowieniach – dowodzi tego… (wypisz przykłady z życia)”.
  • Wprowadź jeden konkretny nawyk – zamiast rewolucji wybierz jedną zmianę, np. szklankę wody przed każdym posiłkiem albo 10-minutowy spacer po obiedzie. Pozwól mózgowi doświadczyć, że potrafisz być konsekwentna.
  • Ćwicz życzliwy dialog wewnętrzny – przez tydzień po każdym „potknięciu” zapisz, co powiedział(a)byś bliskiej osobie w podobnej sytuacji, a później odnieś te słowa do siebie.
  • Świętuj drobne sukcesy – zamiast pomijać małe kroki, świadomie je zauważaj: „dzisiaj zatrzymałam się po jednym kawałku ciasta”, „poszłam spać wcześniej, choć korciło mnie, by oglądać serial”.

Z czasem te niewielkie działania zaczynają zmieniać wewnętrzną narrację. Zamiast opowieści „jestem osobą, której nigdy się nie udaje”, pojawia się nowa: „jestem osobą, która uczy się dbać o siebie, mimo trudności”. Taka opowieść sprzyja dalszym zmianom – już nie z pozycji przymusu, ale autentycznej chęci troski o swoje zdrowie i życie.

Podsumowanie: odchudzanie jako proces budowania relacji z samym sobą

Skuteczne odchudzanie to znacznie więcej niż mniejsza liczba na wadze. To długofalowy proces zmiany relacji ze swoim ciałem, jedzeniem i własnymi myślami. Bez tej zmiany nawet najbardziej dopracowana dieta może okazać się tylko kolejnym epizodem w historii „wiecznej walki ze sobą”. Z kolei praca nad sposobem myślenia – nad tym, jak siebie widzimy, jak do siebie mówimy, jak reagujemy na potknięcia – sprawia, że dieta staje się elementem szerszej, spójnej całości.

Nie chodzi o to, by przestać chcieć zmiany sylwetki, lecz o to, by przestać czynić z niej jedyny wyznacznik własnej wartości. Kiedy zaczynamy widzieć w sobie nie tylko „ciało do poprawy”, ale człowieka z historią, emocjami i potrzebami, łatwiej podejmować decyzje, które służą zdrowiu: jeść regularnie, wybierać wartościowe produkty, dbać o sen i ruch, a w razie potrzeby korzystać z profesjonalnego wsparcia. W takim ujęciu odchudzanie nie jest już karą ani wyścigiem, lecz formą inwestycji w przyszłe lata życia.

Zmiana sposobu myślenia o sobie nie następuje z dnia na dzień, ale każdy krok w jej kierunku przybliża do trwałych efektów. Nawet jeśli pierwszym krokiem będzie tylko świadome zauważenie, jak dziś ze sobą rozmawiasz – to już początek nowej drogi. Drogi, na której celem nie jest jedynie mniejszy rozmiar ubrań, lecz bardziej spójne, spokojne i życzliwe życie w swoim ciele.

FAQ – najczęstsze pytania o odchudzanie i zmianę sposobu myślenia

Czy można schudnąć, nie zmieniając sposobu myślenia o sobie?
Można uzyskać krótkotrwały spadek masy ciała, opierając się wyłącznie na restrykcyjnej diecie. Jednak bez zmiany podejścia do siebie, jedzenia i nawyków ryzyko efektu jojo jest bardzo wysokie. Stabilne efekty zwykle wymagają pracy także na poziomie psychiki.

Od czego zacząć zmianę myślenia, jeśli mam za sobą wiele nieudanych diet?
Od analizy tych doświadczeń: co działało, co nie, jak wówczas o sobie myślałaś. Następnie warto wybrać jedno przekonanie do zmiany (np. „jestem beznadziejna”) i stopniowo je przeformułowywać w oparciu o fakty. Równolegle dobrze jest wprowadzić jeden realny, mały nawyk zdrowotny.

Czy pozytywne myślenie wystarczy, żeby schudnąć?
Samo „pozytywne myślenie” nie zastąpi właściwej diety ani ruchu. Kluczowa jest jednak realistycznie pozytywna postawa wobec siebie – taka, która pomaga wracać do planu po potknięciach, zamiast całkowicie się poddawać. Jest to wsparcie, a nie zamiennik działań.

Jak radzić sobie z krytycznymi komentarzami otoczenia?
Warto najpierw wzmocnić własne granice – uświadomić sobie, że komentarze innych nie definiują twojej wartości. Pomaga też przygotowanie z wyprzedzeniem krótkich odpowiedzi (np. „pracuję nad swoim zdrowiem w sposób, który jest dla mnie odpowiedni”). W trudniejszych sytuacjach warto skorzystać ze wsparcia specjalisty.

Czy praca z psychologiem jest konieczna przy odchudzaniu?
Nie jest konieczna dla każdej osoby, ale może być bardzo pomocna, zwłaszcza przy powtarzających się nieudanych próbach, napadach objadania się, silnym wstydzie związanym z ciałem czy współistniejących problemach emocjonalnych. Dieta i psychika często potrzebują równoległej opieki.

Ile czasu zajmuje zmiana sposobu myślenia o sobie?
To proces indywidualny. Pierwsze efekty – np. łagodniejszy dialog wewnętrzny czy mniejsze poczucie winy po potknięciach – można zauważyć już po kilku tygodniach świadomej pracy. Głębsze przeformułowanie przekonań może trwać miesiące, ale przynosi korzyści wykraczające poza samą redukcję masy ciała.

Czy akceptacja ciała nie osłabi mojej motywacji do schudnięcia?
Zdrowo rozumiana akceptacja nie oznacza rezygnacji ze zmiany, lecz przyjęcie punktu wyjścia bez nienawiści. Badania pokazują, że osoby traktujące ciało z większą akceptacją częściej podejmują prozdrowotne działania i łatwiej wytrwale je kontynuują.

Co zrobić, jeśli po „złym” dniu z jedzeniem mam ochotę wszystko rzucić?
Warto zmienić interpretację: zamiast „zawaliłam” – „miałam trudniejszy dzień; mogę się z niego czegoś nauczyć”. Pomocne jest zaplanowanie konkretnego, małego kroku, który wykonasz w kolejnym posiłku czy dniu (np. warzywa do obiadu, spacer po pracy) i powrót do planu bez prób „karania się” głodówką.

Powrót Powrót