Odchudzanie a mikrobiota jelitowa

Autor: mojdietetyk

Odchudzanie a mikrobiota jelitowa

Rola mikrobioty jelitowej w regulacji masy ciała jeszcze kilkanaście lat temu była niemal zupełnie pomijana w praktyce dietetycznej. Dziś wiemy już, że skład bakterii zasiedlających jelita wpływa nie tylko na trawienie, ale również na tempo metabolizmu, poziom głodu i sytości, reakcję organizmu na dietę redukcyjną, a nawet skłonność do efektu jo-jo. Odchudzanie nie jest więc wyłącznie prostą matematyką „kalorie w – kalorie out”, lecz efektem złożonej współpracy między żywieniem, aktywnością fizyczną, hormonami i mikroorganizmami żyjącymi w naszych jelitach. Zrozumienie tych zależności pozwala lepiej planować strategie redukcji masy ciała, bardziej skutecznie wspierać pacjentów i unikać powtarzających się niepowodzeń związanych z powrotem nadprogramowych kilogramów.

Czym jest mikrobiota jelitowa i dlaczego ma znaczenie w odchudzaniu

Mikrobiota jelitowa to ogół mikroorganizmów – głównie bakterii, ale także wirusów, grzybów i archeonów – zamieszkujących przewód pokarmowy człowieka. Szacuje się, że w jelitach znajduje się co najmniej tyle komórek mikroorganizmów, ile komórek ma całe ludzkie ciało. Co istotne, te drobnoustroje nie są biernymi pasażerami. Wytwarzają substancje regulujące pracę układu odpornościowego, nerwowego i hormonalnego, rozkładają niestrawione składniki pokarmu, produkują witaminy oraz krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe, które wpływają na gospodarkę energetyczną organizmu.

W kontekście odchudzania kluczowe znaczenie ma fakt, że różnice w składzie mikrobioty mogą wpływać na to, ile energii ostatecznie „wyciągamy” z tej samej porcji jedzenia, jak silny odczuwamy głód, jak reaguje nasz organizm na węglowodany oraz jak łatwo rozwija się stan zapalny sprzyjający insulinooporności i odkładaniu tkanki tłuszczowej. U osób otyłych obserwuje się często inną strukturę mikrobioty niż u osób szczupłych – m.in. zaburzoną różnorodność gatunkową i odmienny udział głównych gromad bakterii.

Najczęściej analizuje się proporcję pomiędzy dwiema dużymi grupami mikroorganizmów: Firmicutes i Bacteroidetes. U wielu osób z otyłością stwierdza się relatywnie wyższy udział Firmicutes, co wiąże się z lepszą zdolnością do pozyskiwania energii z pożywienia. Oznacza to, że pewne zestawy bakteryjne mogą sprzyjać „wyciskaniu” większej ilości kalorii z tej samej diety w porównaniu z osobą o innym profilu mikrobioty. Nie jest to jedyny czynnik, ale stanowi jedno z wyjaśnień, dlaczego niektórzy łatwiej tyją mimo podobnego spożycia energii.

Na mikrobiotę jelitową wpływają: sposób żywienia, przyjmowane leki (szczególnie antybiotyki, inhibitory pompy protonowej, metformina), poziom stresu, aktywność fizyczna, sen, a nawet poród (naturalny vs cięcie cesarskie) i sposób karmienia we wczesnym dzieciństwie. Oznacza to, że choć część różnic wynika z czynników wczesnorozwojowych, duża część profilu mikrobioty jest dynamiczna i może być modyfikowana poprzez odpowiednio dobraną dietę i styl życia.

Mikrobiota, metabolizm i regulacja apetytu

Związek między mikrobiotą jelitową a masą ciała to nie tylko kwestia wchłaniania energii z pożywienia. Bakterie jelitowe uczestniczą w skomplikowanej sieci sygnałów, która łączy jelita z mózgiem i tkanką tłuszczową. Wywierają wpływ na hormony głodu i sytości, wrażliwość tkanek na insulinę, a nawet na preferencje smakowe i skłonność do sięgania po określone produkty.

Jednym z najważniejszych mechanizmów jest produkcja krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych (SCFA), takich jak maślan, propionian i octan. Powstają one w wyniku fermentacji błonnika pokarmowego przez określone szczepy bakterii. SCFA stają się lokalnym źródłem energii dla komórek jelit (zwłaszcza maślan dla kolonocytów), ale również pełnią rolę cząsteczek sygnałowych. Mogą pobudzać wydzielanie hormonu GLP-1 i peptydu YY, które zwiększają uczucie sytości, spowalniają opróżnianie żołądka oraz poprawiają kontrolę glikemii.

Skład mikrobioty wpływa także na funkcjonowanie bariery jelitowej. Przy niekorzystnym profilu bakteryjnym dochodzi do osłabienia połączeń między komórkami nabłonka jelitowego, co sprzyja tzw. „przeciekającemu jelitu”. W takiej sytuacji fragmenty bakterii, m.in. lipopolisacharydy (LPS), mogą łatwiej przedostawać się do krwiobiegu. To z kolei pobudza układ odpornościowy i podtrzymuje niski, przewlekły stan zapalny. Chroniczny stan zapalny związany z mikrobiotą jelitową wiąże się ze zwiększoną insulinoopornością, odkładaniem tkanki tłuszczowej trzewnej oraz trudnościami w utrzymaniu prawidłowej masy ciała.

Nie bez znaczenia jest również wpływ mikrobioty na neuroprzekaźniki. Jelita nazywane są „drugim mózgiem” z powodu rozbudowanego układu nerwowego jelitowego i licznych połączeń nerwowych oraz humoralnych z centralnym układem nerwowym. Bakterie jelitowe mogą wpływać na produkcję serotoniny, GABA i innych cząsteczek, które modyfikują nastrój, poziom lęku, a nawet motywację do podejmowania zachowań prozdrowotnych. W praktyce klinicznej często obserwuje się, że zaburzona mikrobiota, problemy jelitowe, obniżony nastrój i trudności w trzymaniu się zaleceń dietetycznych współistnieją i wzajemnie się napędzają.

Pewne szczepy bakterii, takie jak niektóre Bifidobacterium czy Lactobacillus, wiązano w badaniach z korzystnym wpływem na kontrolę masy ciała i parametry metaboliczne. Inne – jak specyficzne szczepy z rodzaju Firmicutes – z większą skłonnością do tycia. Warto jednak podkreślić, że mikrobiota to ekosystem, a efekty pojedynczych bakterii zawsze zależą od całościowego środowiska jelitowego, diety i stanu zdrowia gospodarza. Z tego względu skuteczniejsze od ślepego sięgania po przypadkowe probiotyki wydają się zmiany stylu życia, które stopniowo kształtują przyjazny, zróżnicowany i stabilny mikrobiom.

Odchudzanie a różnice w mikrobiomie między osobami szczupłymi i otyłymi

Badania porównujące mikrobiotę osób szczupłych i otyłych pokazują wyraźne różnice w strukturze i różnorodności drobnoustrojów jelitowych. Jednym z najczęściej opisywanych zjawisk jest niższa różnorodność gatunkowa mikrobioty u osób z otyłością. Niższa różnorodność zwykle wiąże się z mniejszą odpornością całego ekosystemu na czynniki zewnętrzne (np. błędy żywieniowe, antybiotykoterapię, przewlekły stres) oraz większym ryzykiem zaburzeń metabolicznych.

W licznych pracach naukowych stwierdzano odmienny stosunek Firmicutes do Bacteroidetes. U ludzi z nadmierną masą ciała częściej notowano relatywnie większy udział Firmicutes, choć wyniki nie są jednorodne dla wszystkich populacji i nie można traktować tej proporcji jako jedynego wskaźnika. Istotne są również poszczególne rodziny i rodzaje bakterii: np. niższy poziom Akkermansia muciniphila wiązano z otyłością, stanem zapalnym i gorszym funkcjonowaniem bariery jelitowej. Z kolei wyższy udział niektórych gatunków Bifidobacterium korelował z lepszą wrażliwością insulinową i mniejszym obwodem talii.

Modelowe eksperymenty na zwierzętach dostarczają ważnych wskazówek. Przeszczep mikrobioty od otyłych dawców do myszy pozbawionych własnej flory jelitowej powodował, że zwierzęta te tyły bardziej niż myszy z przeszczepioną mikrobiotą od osobników szczupłych, mimo że spożycie pokarmu i warunki utrzymania były takie same. Odwrotny eksperyment sugeruje możliwość przenoszenia „szczupłego” fenotypu, choć u ludzi sytuacja jest dużo bardziej złożona.

U pacjentów obserwuje się także różne reakcje na tę samą dietę redukcyjną, częściowo związane z wyjściowym składem mikrobioty. U niektórych osób, zwłaszcza z istotnie zaburzoną florą jelitową, początkowa reakcja na dietę wysokobłonnikową może być gorsza – pojawia się wzdęcie, dyskomfort, zmiana rytmu wypróżnień. Nie jest to argument przeciw błonnikowi, ale dowód na to, że mikrobiota „uczy się” nowego sposobu żywienia i potrzebuje czasu, aby przystosować się do większej ilości niestrawionych wcześniej składników.

Różnice w mikrobiocie jelitowej mogą też wpływać na ryzyko efektu jo-jo. Po restrykcyjnych dietach ubogoresztkowych czy jednostronnych (np. bardzo niskowęglowodanowych stosowanych bez kontroli jakości tłuszczów i błonnika) mikrobiota staje się uboższa i mniej stabilna. Po zakończeniu diety organizm może łatwiej reagować nadmiernym przyrostem masy ciała przy powrocie do poprzedniego sposobu jedzenia. Stabilne, zróżnicowane środowisko jelitowe wydaje się jednym z czynników sprzyjających utrzymaniu niższej masy ciała po zakończonej redukcji.

Jak dieta modyfikuje mikrobiotę i wspiera proces redukcji masy ciała

Dieta jest jednym z najpotężniejszych narzędzi wpływających na mikrobiotę jelitową. Zmiany w sposobie żywienia mogą w ciągu kilku dni prowadzić do wyraźnych przesunięć w składzie i aktywności bakterii, choć utrwalenie korzystnego profilu wymaga zwykle tygodni lub miesięcy konsekwentnych działań. Dla procesu odchudzania kluczowe są nie tylko ilość energii, ale również jakość produktów, zawartość błonnika, rodzaj tłuszczów oraz obecność składników o działaniu prebiotycznym i polifenoli.

Najsilniej na mikrobiotę oddziałuje błonnik pokarmowy oraz fermentowalne węglowodany, które człowiek sam trawi słabo lub wcale, za to z chęcią wykorzystują je bakterie jelitowe. Należą do nich m.in. inulina, fruktooligosacharydy (FOS) i galaktooligosacharydy (GOS). Występują w takich produktach jak: cykoria, korzeń mniszka, por, cebula, czosnek, szparagi, topinambur, niektóre owoce, a także w specjalnie wzbogacanych produktach spożywczych. W diecie redukcyjnej, zamiast koncentrować się wyłącznie na bilansie energetycznym, warto dbać, aby w każdym głównym posiłku obecne było źródło błonnika rozpuszczalnego, który stanowi pokarm dla bakterii produkujących SCFA.

Korzystny dla mikrobioty wzorzec żywieniowy przypomina dietę śródziemnomorską lub ogólnie dietę opartą na nieprzetworzonych produktach: dużej ilości warzyw, umiarkowanej ilości owoców, pełnych ziaren, roślin strączkowych, orzechów, nasion, oliwy z oliwek, ryb morskich, fermentowanych produktów mlecznych i umiarkowanej ilości chudego mięsa. Taki sposób żywienia dostarcza nie tylko błonnika, ale również polifenoli – związków obecnych m.in. w owocach jagodowych, zielonej herbacie, kakao, oliwie – które wykazują działanie prebiotyczne, wspierając wzrost pożytecznych bakterii i hamując nadmierny rozwój drobnoustrojów potencjalnie szkodliwych.

Istotne jest także ograniczenie nadmiaru cukrów prostych, wysoko przetworzonej żywności i tłuszczów typu trans. Dieta bogata w szybko wchłaniane węglowodany, słodkie napoje, słodycze i dania fast food sprzyja przerostowi bakterii wykorzystujących łatwo dostępne cukry w górnym odcinku przewodu pokarmowego, może nasilać dysbiozę oraz objawy takie jak wzdęcia czy niestabilność glikemii. Nadmiar tłuszczów trans i niektórych tłuszczów nasyconych wiązano z wyższym poziomem LPS we krwi, czyli nasileniem endotoksemii metabolicznej.

W praktycznej pracy z pacjentem redukcyjnym warto zwracać uwagę nie tylko na „ile jem”, ale też „czym karmię swoje bakterie”. Zwiększenie podaży warzyw, odpowiedni dobór produktów pełnoziarnistych, sięganie po fermentowane przetwory mleczne (jogurt, kefir) oraz np. kiszoną kapustę czy ogórki może w perspektywie kilku miesięcy poprawiać profil mikrobioty. Dzięki temu pojawia się większe uczucie sytości między posiłkami, stabilniejsza energia w ciągu dnia, łagodniejsze reakcje na wahania glukozy, a redukcja masy ciała staje się łatwiejsza do utrzymania.

Probiotyki, prebiotyki i synbiotyki w terapii nadwagi i otyłości

Obok modyfikacji całej diety coraz częściej rozważa się celowane stosowanie probiotyków, prebiotyków i synbiotyków jako wsparcie terapii nadwagi i otyłości. Probiotyki to żywe mikroorganizmy, które podane w odpowiedniej ilości wywierają korzystny efekt zdrowotny. Prebiotyki to składniki pokarmowe, głównie określone frakcje błonnika i oligosacharydy, które są selektywnie wykorzystywane przez pożyteczne bakterie. Synbiotyki łączą te dwa elementy – w jednym preparacie lub schemacie żywienia.

W badaniach klinicznych analizowano wpływ różnych szczepów, m.in. Lactobacillus rhamnosus, Lactobacillus gasseri, wybranych Bifidobacterium czy mieszanych preparatów na masę ciała, obwód talii, parametry lipidowe i insulinowrażliwość. Część prac wykazała umiarkowane, ale istotne statystycznie korzyści – np. niewielką redukcję masy ciała, obwodu talii czy poprawę profilu lipidowego – w porównaniu z placebo. Trzeba jednak podkreślić, że efekt probiotyków jest dodatkiem do diety i aktywności fizycznej, a nie „samodzielnym lekiem na otyłość”.

Prebiotyki, takie jak inulina, fruktooligosacharydy czy galaktooligosacharydy, wpływają bardziej ogólnie na ekosystem jelitowy. Ich przewagą jest to, że odżywiają istniejące populacje pożytecznych bakterii oraz sprzyjają zwiększeniu produkcji SCFA. W praktyce dietetycznej często łatwiej wprowadzić prebiotyki poprzez codzienne produkty niż tylko w postaci suplementów. Można zalecać systematyczne włączanie produktów bogatych w naturalne prebiotyki, jednocześnie stopniowo zwiększając dawkę, by ograniczyć ryzyko dolegliwości jelitowych.

Synbiotyki, czyli połączenia probiotyku i prebiotyku, mają na celu jednoczesne dostarczenie pożytecznych bakterii i ich „pokarmu”. W kontekście redukcji masy ciała interesujące wydają się preparaty zawierające szczepy wiązane z poprawą parametrów metabolicznych (np. wybrane Bifidobacterium i Lactobacillus) wraz z inuliną lub GOS. Wciąż jednak brakuje dużych, długoterminowych badań pozwalających jednoznacznie wskazać konkretne synbiotyki jako element standardu postępowania w otyłości.

Przy zalecaniu suplementacji warto pamiętać o indywidualizacji. Pacjenci z zespołem jelita drażliwego, SIBO czy innymi schorzeniami przewodu pokarmowego mogą różnie reagować na określone preparaty. U niektórych większą rolę odgrywają zmiany stylu życia, praca nad stresem i snem oraz stopniowe wprowadzanie produktów fermentowanych zamiast wysokich dawek probiotyków w kapsułce. Dla dietetyka kluczowe jest monitorowanie objawów, stopniowe wprowadzanie interwencji i modyfikowanie planu w zależności od reakcji pacjenta.

Wpływ stylu życia na mikrobiotę a skuteczność redukcji masy ciała

Choć dieta jest podstawowym narzędziem modulacji mikrobioty, inne elementy stylu życia także odgrywają istotną rolę w kształtowaniu środowiska jelitowego i pośrednio wpływają na proces odchudzania. Do najważniejszych należą aktywność fizyczna, sen oraz poziom stresu.

Regularny ruch umiarkowanej intensywności sprzyja zwiększeniu różnorodności bakteryjnej, poprawie integralności bariery jelitowej oraz wzrostowi produkcji krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych. Sportowcy w wielu badaniach charakteryzowali się bogatszym mikrobiomem niż osoby prowadzące siedzący tryb życia, choć istotny jest także ich zwykle lepszy sposób żywienia. Dla osób odchudzających się zaleca się połączenie treningu wytrzymałościowego (spacery, marsz, jazda na rowerze, pływanie) z ćwiczeniami siłowymi, co sprzyja zarówno poprawie składu ciała, jak i lepszemu funkcjonowaniu osi jelito–mózg.

Sen i rytm dobowy również wpływają na mikrobiotę. Krótkotrwałe eksperymenty z deprywacją snu pokazały, że już kilka nocy o zbyt małej długości zaburza profil mikrobioty i pogarsza wrażliwość insulinową. U osób przewlekle niewyspanych częściej obserwuje się większy apetyt na produkty wysokokaloryczne, słodkie i tłuste, większą skłonność do podjadania oraz trudności z utrzymaniem deficytu energetycznego. W ujęciu praktycznym włączenie higieny snu jako stałego elementu planu odchudzania może przełożyć się zarówno na lepszy komfort funkcjonowania, jak i na stabilizację mikrobiomu.

Stres przewlekły działa wielotorowo: nasila wyrzut kortyzolu, sprzyja rozwojowi dysbiozy, pogarsza regenerację i zwiększa prawdopodobieństwo sięgania po „komfortowe” jedzenie. Mikroorganizmy jelitowe reagują na hormony stresu, a jednocześnie ich produkty metabolizmu wpływają na układ nerwowy. Praca z pacjentem nad redukcją stresu – poprzez techniki oddechowe, aktywność fizyczną, wsparcie psychologiczne czy proste rytuały relaksacyjne – może pośrednio poprawiać stan mikrobioty i ułatwiać utrzymanie zdrowych nawyków żywieniowych.

Znaczny wpływ na mikrobiotę mają również leki, szczególnie antybiotyki szerokospektralne. Częste lub długotrwałe kuracje antybiotykowe znacząco zubażają ekosystem jelitowy, co może sprzyjać przybieraniu na wadze i pogorszeniu parametrów metabolicznych. U osób, które muszą przyjmować antybiotyki, warto planować późniejsze działania odbudowujące mikrobiotę – odpowiednią dietę, produkty fermentowane, czasami celowaną suplementację – oraz brać pod uwagę tę historię w planowaniu tempa i strategii redukcji masy ciała.

Praktyczne wskazówki dla dietetyków i osób odchudzających się

Włączenie perspektywy mikrobioty jelitowej do pracy nad redukcją masy ciała nie oznacza konieczności wykonywania specjalistycznych, kosztownych badań u każdego pacjenta. W wielu przypadkach wystarczy połączenie klasycznych zasad zdrowego odchudzania z działaniami promującymi stabilny, zróżnicowany mikrobiom. Poniżej zebrano kilka kluczowych wskazówek, które można wykorzystać w praktyce:

  • Buduj dietę redukcyjną w oparciu o różnorodne produkty roślinne: warzywa (w każdym posiłku), owoce w umiarkowanej ilości, pełne ziarna, rośliny strączkowe, orzechy i nasiona.
  • Zadbaj o odpowiednią ilość błonnika – u większości dorosłych celem powinno być co najmniej 25–30 g dziennie, wprowadzane stopniowo, zwłaszcza u osób dotychczas jedzących mało warzyw i produktów pełnoziarnistych.
  • Regularnie włączaj naturalne produkty fermentowane: jogurt, kefir, maślankę, kiszonki warzywne przygotowane bez dodatku cukru. Działają one jako naturalne źródło bakterii kwasu mlekowego.
  • Ogranicz wysoko przetworzoną żywność, rafinowane cukry, słodkie napoje i tłuszcze trans. Zamiast tego wybieraj tłuszcze nienasycone (oliwa, olej rzepakowy, orzechy, nasiona, tłuste ryby morskie).
  • Zwróć uwagę na regularność posiłków i spokojny sposób jedzenia, co ułatwia trawienie i może zmniejszać dolegliwości jelitowe, często nasila­ne przy nagłym zwiększaniu błonnika.
  • Wspieraj pacjenta w utrzymaniu aktywności fizycznej, higieny snu i redukcji stresu – te elementy, choć nie zawsze kojarzone z mikrobiotą, realnie wpływają na jej stabilność i działanie.
  • Rozważ celowaną suplementację probiotyczną lub synbiotyczną w przypadku osób z wyraźnymi objawami dysbiozy, po antybiotykoterapii, z zespołem metabolicznym czy trudnościami w redukcji masy ciała, pamiętając o monitorowaniu efektów.
  • Unikaj skrajnych, jednostronnych diet ubogich w błonnik (np. opartych wyłącznie na białku i tłuszczu) bez konkretnego wskazania medycznego i bez kontroli, ponieważ w dłuższej perspektywie mogą one zubażać mikrobiotę.

Perspektywa mikrobioty jelitowej zmienia sposób myślenia o odchudzaniu: celem przestaje być jedynie szybka utrata kilogramów, a staje się nim odbudowa zdrowego, zrównoważonego środowiska jelitowego, które będzie wspierać utrzymanie niższej masy ciała przez lata. Takie podejście wymaga cierpliwości i konsekwencji, ale pozwala osiągnąć trwalsze efekty, niż oferują krótkotrwałe diety cud.

FAQ – Odchudzanie a mikrobiota jelitowa

Czy „złe bakterie” mogą być główną przyczyną nadwagi?
Mikrobiota jelitowa jest jednym z wielu czynników wpływających na masę ciała, ale zwykle nie jest jedyną przyczyną nadwagi. Najczęściej współdziała z dietą, stylem życia, genetyką, hormonami i lekami. Zaburzony mikrobiom może utrudniać odchudzanie i sprzyjać efektowi jo-jo, jednak jego poprawa nie zastąpi pracy nad nawykami żywieniowymi i aktywnością fizyczną.

Czy przyjmowanie probiotyków wystarczy, by schudnąć bez diety?
Nie. Probiotyki mogą stanowić wsparcie – wpływać na parametry metaboliczne, łagodnie modyfikować odczuwanie głodu i sytości czy redukować stan zapalny – ale bez deficytu energetycznego i zmiany stylu życia nie spowodują istotnej redukcji masy ciała. Ich rola to uzupełnienie, a nie zastępnik diety.

Jak długo trzeba stosować dietę wspierającą mikrobiotę, by zobaczyć efekty?
Pierwsze zmiany w mikrobiocie pojawiają się już po kilku dniach, ale utrwalenie korzystnego profilu wymaga zwykle kilku tygodni lub miesięcy. Pod kątem masy ciała efekty zależą od bilansu energetycznego, jednak wiele osób po 4–8 tygodniach zauważa lepszą tolerancję błonnika, mniejsze wzdęcia, stabilniejszy apetyt i łatwiejsze utrzymanie planu żywieniowego.

Czy testy mikrobioty są konieczne, aby dopasować dietę redukcyjną?
W większości przypadków nie są niezbędne. Dobrze zaplanowana dieta oparta na nieprzetworzonych produktach roślinnych, z odpowiednią ilością błonnika, już sama w sobie korzystnie wpływa na mikrobiotę. Testy mogą być pomocne w skomplikowanych przypadkach lub projektach badawczych, ale podstawowa praktyka dietetyczna zwykle opiera się na wywiadzie, obserwacji objawów i odpowiedzi na interwencje żywieniowe.

Czy wszystkie osoby powinny zwiększać błonnik w taki sam sposób?
Nie. U osób dotychczas jedzących bardzo mało błonnika nagłe, duże zwiększenie jego ilości może powodować wzdęcia, gazy i dyskomfort. W takich sytuacjach lepiej wprowadzać produkty bogate w błonnik stopniowo, zwiększając ilość co kilka dni oraz dbając o odpowiednie nawodnienie. Osoby z chorobami przewodu pokarmowego powinny robić to w porozumieniu ze specjalistą.

Czy dieta niskowęglowodanowa szkodzi mikrobiocie?
To zależy od sposobu jej ułożenia. Dieta niskowęglowodanowa oparta głównie na mięsie, tłuszczu i produktach przetworzonych, z minimalną ilością warzyw, może prowadzić do zubożenia mikrobioty. Jeśli jednak w diecie o obniżonej podaży węglowodanów zachowany jest odpowiedni udział warzyw, orzechów, nasion, roślin strączkowych (w miarę tolerancji), wpływ na mikrobiotę może być znacznie korzystniejszy.

Czy kiszonki są wystarczającym źródłem „dobrych bakterii” przy odchudzaniu?
Kiszonki i fermentowane produkty mleczne stanowią cenny element diety wspierającej mikrobiotę, ale nie zastępują całościowego podejścia. Dostarczają różnorodnych bakterii oraz metabolitów korzystnych dla jelit, jednak ich działanie będzie najpełniejsze, gdy towarzyszy im dobrze zbilansowana dieta z odpowiednią ilością błonnika oraz zdrowy styl życia.

Powrót Powrót