Czy cheat meal ma sens na diecie

Autor: mojdietetyk

Czy cheat meal ma sens na diecie

Cheat meal to pojęcie, które budzi silne emocje wśród osób odchudzających się. Dla jednych to wybawienie i chwilowe wytchnienie od liczenia kalorii, dla innych – niebezpieczna pokusa, która może zniweczyć tygodnie starań. Na portalach społecznościowych widzimy zdjęcia ogromnych pizz, burgerów i deserów opisywanych jako „zasłużony posiłek po ciężkim tygodniu diety”. W praktyce jednak znaczenie cheat meala jest znacznie bardziej złożone i nie sprowadza się tylko do „oszukiwania diety”. Warto przyjrzeć się temu zjawisku z perspektywy nauki o żywieniu, psychologii i długoterminowego utrzymania efektów odchudzania.

Czym właściwie jest cheat meal i skąd się wziął?

Cheat meal najczęściej definiuje się jako zaplanowany, świadomy posiłek odbiegający od przyjętych założeń diety redukcyjnej. Zwykle jest to danie o wyższej kaloryczności, większej zawartości tłuszczu i cukru, często także bardziej przetworzone niż standardowe posiłki w jadłospisie. Bywa też nazywany „oszukanym posiłkiem”, „posiłkiem nagrodą” lub „kontrolowanym luzem” w diecie.

Termin cheat meal wywodzi się głównie ze środowisk kulturystycznych i fitness, gdzie jadłospisy bywają bardzo restrykcyjne, a poziom tkanki tłuszczowej – ekstremalnie niski. W takich warunkach chwilowe podniesienie kaloryczności i spożycie większej ilości węglowodanów może mieć pewne uzasadnienie związane z regeneracją czy tymczasowym zwiększeniem wydolności treningowej. Z czasem koncepcja ta przeniknęła do świata amatorskiego odchudzania, często w mocno uproszczonej formie.

W przypadku przeciętnej osoby odchudzającej się, która nie szykuje się do zawodów sylwetkowych, cheat meal jest najczęściej rozumiany jako „dzień lub posiłek, kiedy wolno mi wszystko”. I tu pojawia się problem – bez odpowiedniego zrozumienia mechanizmów fizjologicznych i psychologicznych łatwo zamienić sporadyczny, rozsądny luz w regularne przejadanie się, które skutecznie zatrzyma spadek masy ciała.

W tle cheat meala stoi też ważny aspekt kulturowy: społeczne spotkania przy jedzeniu, tradycje rodzinne, wyjścia do restauracji. Wiele osób boi się, że dieta pozbawi ich tych elementów życia, więc cheat meal ma być kompromisem między „byciem na diecie” a „normalnym funkcjonowaniem w społeczeństwie”. Tyle że jeśli opiera się to na myśleniu zero-jedynkowym, bilans często wychodzi na minus.

Cheat meal a fizjologia odchudzania – co dzieje się w organizmie?

Podstawą redukcji masy ciała jest ujemny bilans energetyczny – spożywanie mniejszej ilości kalorii, niż organizm wydatkuje. Cheat meal z definicji ten bilans na chwilę zaburza, podnosząc podaż energii. Pytanie brzmi: czy może to mieć jakiekolwiek korzystne skutki fizjologiczne, czy zawsze jest tylko „krokiem wstecz”?

W kontekście fizjologii odchudzania warto wspomnieć o kilku mechanizmach:

  • Leptyna – hormon produkowany głównie przez komórki tłuszczowe, odpowiadający za sygnał sytości; przy długotrwałej redukcji kalorycznej poziom leptyny spada, co utrudnia dalszą utratę masy ciała i nasila głód.
  • Grelina – hormon głodu, którego poziom rośnie przy długotrwałym deficycie energetycznym.
  • Tempo metabolizmu – w trakcie odchudzania organizm dąży do oszczędzania energii; zmniejsza się spontaniczna aktywność ruchowa, a niekiedy także podstawowa przemiana materii.
  • Glikogen mięśniowy i wątrobowy – zapasy węglowodanów w ustroju maleją przy deficycie, co może wpływać na wydolność i samopoczucie.

Zwolennicy cheat meali argumentują, że pojedynczy, bardziej kaloryczny posiłek może na chwilę podnieść poziom leptyny i tym samym „oszukać metabolizm”, przyspieszając odchudzanie. Badania pokazują jednak, że efekt ten jest ograniczony, krótkotrwały i znacznie mniejszy niż często bywa przedstawiany w popularnych poradnikach. Owszem, większa podaż energii i węglowodanów może lekko zwiększyć wydatki energetyczne i poprawić nastrój, ale nie jest to magiczny sposób na uniknięcie adaptacji metabolicznych.

Istotne jest natomiast to, że w praktyce cheat meal bywa nie posiłkiem, lecz całodziennym lub nawet weekendowym objadaniem się. W takiej sytuacji nadwyżka kaloryczna potrafi całkowicie zniwelować deficyt wypracowany przez kilka poprzednich dni. Przykładowo: osoba, która przez 6 dni ma deficyt 500 kcal dziennie (razem 3000 kcal mniej), a siódmego dnia zjada o 3000–3500 kcal więcej niż potrzebuje, w ujęciu tygodniowym nie tylko nie chudnie, ale może wręcz przytyć.

Warto też pamiętać, że bardzo obfity cheat meal, bogaty w sól i węglowodany, powoduje zwiększone zatrzymywanie wody w organizmie oraz uzupełnienie glikogenu. Na wadze może to dać skok nawet o 1–2 kg w ciągu doby. Dla wielu osób jest to źródło ogromnej frustracji – wydaje się, że „wszystko poszło na marne”, choć w rzeczywistości większość tego wzrostu masy ciała to woda, a nie tłuszcz. Jednak taki efekt może psychicznie zniechęcać do dalszej pracy.

Podsumowując: z czysto fizjologicznego punktu widzenia okazjonalny, rozsądnie zaplanowany posiłek o wyższej kaloryczności nie musi przekreślać efektów odchudzania. Warunkiem jest jednak kontrola ilości, częstotliwości oraz uwzględnienie go w szerszym, tygodniowym planie energetycznym. Niekontrolowany cheat meal potrafi w ciągu jednego wieczoru „zjeść” cały wypracowany wcześniej deficyt.

Psychologiczne skutki cheat meal – pomoc czy zagrożenie?

Kwestia cheat meala jest jeszcze bardziej złożona, gdy spojrzymy na nią z perspektywy psychologii jedzenia. Dla wielu osób redukcja masy ciała to nie tylko zmiana jadłospisu, ale również długotrwała praca nad nawykami, przekonaniami i emocjami związanymi z jedzeniem. W tym kontekście cheat meal może mieć zarówno plusy, jak i minusy.

Po stronie potencjalnych korzyści wymienia się:

  • poczucie luzu i zmniejszenie napięcia związanego z trzymaniem diety „na 100%”,
  • możliwość włączenia ulubionych potraw bez całkowitej rezygnacji z nich,
  • ułatwienie funkcjonowania społecznego – uczestnictwo w spotkaniach rodzinnych, wyjściach ze znajomymi, uroczystościach,
  • subiektywne wrażenie „nagrody” za wytrwałość, co dla niektórych osób bywa motywujące.

Jednak lista potencjalnych zagrożeń jest równie długa:

  • Myślenie zero-jedynkowe – dzielenie jedzenia na „dobre” i „złe”, „dietetyczne” i „zakazane”; cheat meal umacnia przekonanie, że codzienna dieta to kara, a jedzenie lubianych potraw to nagroda.
  • Poczucie winy – wiele osób po zjedzeniu obfitego cheat meala odczuwa wstyd, rozczarowanie i przekonanie, że „zawaliło dietę”; to może prowadzić do porzucenia planu lub wpadania w cykle przejadania się i restrykcji.
  • Utrwalenie emocjonalnego jedzenia – jeśli cheat meal jest reakcją na stres, smutek czy nudę, a nie świadomym wyborem, utrwalamy schemat radzenia sobie z emocjami poprzez jedzenie.
  • Ryzyko utraty kontroli – u osób z tendencją do kompulsywnego objadania się jedno „poluzowanie” zasad może skończyć się epizodem niekontrolowanego jedzenia.

Psychologowie i dietetycy zajmujący się zaburzeniami odżywiania często zwracają uwagę, że sam język ma ogromne znaczenie. Pojęcia takie jak cheat meal czy cheat day mogą wzmacniać poczucie, że robimy coś moralnie złego. Jedzenie samo w sobie nie jest ani dobre, ani złe – dopiero kontekst, ilość i częstotliwość decydują o tym, czy sprzyja zdrowiu. Dlatego wielu specjalistów zamiast cheat meal woli używać określeń takich jak „elastyczny posiłek”, „swobodny posiłek” czy po prostu „mniej odżywczy wybór w ramach rozsądnej diety”.

Warto też zadać sobie pytanie: czy cheat meal jest naprawdę potrzebny, jeśli nasza dieta jest odpowiednio ułożona? Dobrze skomponowany plan żywieniowy uwzględnia produkty lubiane przez daną osobę, jest smaczny, sycący i realny do utrzymania na co dzień. W takim przypadku potrzeba „oderwania się od diety” może znacząco maleć, bo sposób odżywiania przestaje być źródłem cierpienia czy frustracji.

Dla części osób, szczególnie tych z długą historią prób odchudzania i silnym lękiem przed przytyciem, lepszym rozwiązaniem jest stopniowe odchodzenie od kategorii cheat na rzecz budowania bardziej neutralnej, pozbawionej oceny relacji z jedzeniem. Włączenie deseru w rozsądnej porcji w zwykły dzień, bez specjalnego „rytuału oszukiwania diety”, bywa zdrowsze psychicznie niż czekanie cały tydzień na jeden „zakazany” posiłek.

Najczęstsze błędy związane z cheat mealami

Aby rzetelnie ocenić, czy cheat meal ma sens na diecie odchudzającej, trzeba jasno nazwać najczęstsze błędy, które sprawiają, że ta koncepcja przestaje działać na naszą korzyść. To właśnie one najczęściej prowadzą do stagnacji w spadku masy ciała lub nawet do przybierania na wadze mimo pozornie poprawnej diety.

Do najpopularniejszych błędów należą:

  • Cheat day zamiast cheat meal – rozsądnie zaplanowany posiłek staje się całodziennym „świętem jedzenia”, gdzie już od śniadania każda potrawa jest bardzo kaloryczna i mało odżywcza. Taki dzień potrafi w praktyce zniwelować kilka, a nawet kilkanaście dni deficytu.
  • Brak planu – decyzja „po prostu dziś jem wszystko” zazwyczaj kończy się niekontrolowanym podjadaniem, sięganiem po słodycze, fast foody, alkohol i przekąski bez żadnej refleksji nad ilością.
  • Postrzeganie cheat meala jako nagrody – budowanie schematu: „byłam grzeczna, to mi się należy” podtrzymuje emocjonalne podejście do jedzenia i utrudnia budowanie stabilnych nawyków.
  • Nadrabianie głodówek – niektórzy dzień przed planowanym cheat mealem drastycznie obcinają kalorie, co potęguje głód i zwiększa ryzyko późniejszego przejedzenia.
  • Brak monitorowania – traktowanie cheat meala jako „poza systemem”, bez uwzględnienia go w ogólnym bilansie tygodnia, łatwo prowadzi do mylnego przekonania, że „jem idealnie, a nie chudnę”.
  • Usprawiedliwianie każdym pretekstem – urodziny, imieniny, piątek, trudny dzień w pracy, gorszy nastrój – jeśli prawie każdy dzień staje się powodem do „zasłużonego luzu”, redukcja praktycznie przestaje istnieć.

Kluczowe jest też to, że wiele osób przecenia ilość kalorii spalanych podczas treningu i na tej podstawie czuje, że „zasłużyło” na ogromny, kaloryczny posiłek. Tymczasem typowy intensywny trening może spalić 400–700 kcal, podczas gdy jedna duża pizza, zestaw fast food czy kilka drinków potrafi spokojnie dostarczyć 1500–2500 kcal.

Innym problemem jest wybór produktów. Cheat meal bywa traktowany jak okazja do zjedzenia wszystkiego, czego „nie wolno” na diecie. To sprzyja wybieraniu najbardziej przetworzonych potraw: dużych porcji słodyczy, słodkich napojów, tłustych sosów, alkoholu. Tymczasem można zaspokoić potrzebę odmiany czy przyjemności także w mniej skrajny sposób, np. wybierając dobrą jakościowo pizzę na cienkim cieście, burgera z solidną porcją warzyw czy deser w rozsądnej porcji zamiast całego opakowania lodów.

Im częściej cheat meal zamienia się w kompulsywne jedzenie, tym większe ryzyko, że nie jest on narzędziem wspierającym dietę, lecz sygnałem, że dotychczasowy sposób żywienia jest zbyt restrykcyjny, niedopasowany do realnych potrzeb i stylu życia. W takiej sytuacji zamiast „lepiej planować cheat meale” warto wrócić krok wstecz i przeanalizować samą podstawę diety.

Czy cheat meal może mieć sens? Warunki, które muszą być spełnione

Mimo licznych zastrzeżeń cheat meal nie jest z założenia czymś z definicji złym. W określonych warunkach, przy odpowiednim nastawieniu i umiejętnym zaplanowaniu, może pełnić funkcję bezpiecznego „zaworu bezpieczeństwa” – sposobu na elastyczność i podtrzymanie motywacji. Aby jednak tak było, warto spełnić kilka kluczowych kryteriów.

Po pierwsze, planowanie. Cheat meal powinien być z góry zaplanowany – zarówno pod względem dnia, jak i mniej więcej rodzaju oraz porcji jedzenia. Dzięki temu unikamy spontanicznego, emocjonalnego sięgania po jedzenie pod wpływem stresu czy impulsu. Planowanie pozwala też uwzględnić ten posiłek w tygodniowym bilansie energetycznym – np. delikatnie obniżając kaloryczność w inne dni lub zwiększając aktywność fizyczną.

Po drugie, konkretny posiłek, a nie cały dzień. Znacznie bezpieczniej jest potraktować cheat meal jako jeden posiłek (np. kolację w restauracji, rodzinny obiad, kawałek ciasta na przyjęciu), a nie całodzienną serię obfitych dań. Wtedy nawet jeśli przekroczymy planowaną ilość kalorii, skala nadwyżki będzie o wiele mniejsza i dużo łatwiejsza do zrekompensowania w skali tygodnia.

Po trzecie, świadome jedzenie. Zamiast podejścia „dzisiaj wszystko wolno, więc jem jak najwięcej”, warto zastosować techniki uważnego jedzenia: jeść wolniej, zwracać uwagę na smak, zapach, konsystencję, wsłuchiwać się w sygnały sytości. Stopienie cheat meala z bezrefleksyjnym pochłanianiem jedzenia przed telewizorem czy telefonem sprzyja przejadaniu się i poczuciu utraty kontroli.

Po czwarte, brak kary następnego dnia. Nie ma potrzeby „odpokutowywać” cheat meala drastyczną głodówką czy ekstremalnie wyczerpującym treningiem. Takie podejście umacnia błędne koło: restrykcja – przejedzenie – kara. Zdrowiej jest po prostu wrócić do zwykłego, zbilansowanego planu żywieniowego, a jeśli to możliwe – lekko zwiększyć spontaniczną aktywność (spacer, schody zamiast windy).

Po piąte, zachowanie perspektywy. O rezultatach odchudzania decyduje nie jeden posiłek, lecz tygodnie i miesiące regularnych zachowań. Jeden rozsądny, nawet nieco obfitszy posiłek nie ma mocy przekreślenia długotrwałych starań – podobnie jak jeden idealny dzień diety nie spowoduje spektakularnego spadku masy ciała. Warto patrzeć na proces szerzej, a cheat meal traktować jako element całości, a nie dramatyczne odstępstwo.

Po szóste, adekwatność do sytuacji. U części osób lepszym rozwiązaniem niż klasyczny cheat meal jest po prostu elastyczna dieta, która na co dzień uwzględnia niewielkie porcje mniej odżywczych produktów, np. 2–3 kostki czekolady po obiedzie, kawę z mlekiem i małym ciastkiem raz na kilka dni, domową pizzę raz w tygodniu, ale bez określania tego mianem „oszukiwania”. Dzięki temu nie budujemy sztucznego podziału na „dni grzeczne” i „dni złe”.

Dla kogo cheat meal jest ryzykowny, a komu może pomagać?

Nie istnieje jedna uniwersalna odpowiedź na pytanie, czy cheat meal ma sens na diecie – dużo zależy od konkretnej osoby, jej historii, stanu zdrowia, relacji z jedzeniem oraz sposobu myślenia o odchudzaniu. Można jednak wskazać pewne grupy, dla których ta strategia jest szczególnie ryzykowna, oraz takie, którym odpowiednio poprowadzony cheat meal może ułatwić proces.

Cheat meal jest zwykle niezalecany lub bardzo problematyczny dla osób:

  • z tendencją do kompulsywnego objadania się lub napadów jedzenia,
  • z historią zaburzeń odżywiania (bulimia, anoreksja, ortoreksja),
  • o silnym myśleniu „wszystko albo nic” w kontekście diety i masy ciała,
  • które często doświadczają poczucia winy po zjedzeniu „czegoś niedietetycznego”,
  • mających za sobą liczne, restrykcyjne diety i jojo.

W takich przypadkach koncepcja cheat meala może nasilać istniejące trudności, wzmacniać negatywną relację z jedzeniem i utrwalać cykle przejadania się oraz karania się restrykcjami. Zamiast tego zwykle korzystniejsze jest budowanie elastycznej diety bez języka oszukiwania, stopniowe włączanie „zakazanych” dotąd produktów w kontrolowanych porcjach i praca nad neutralnym podejściem do jedzenia.

Z kolei cheat meal może być stosunkowo bezpiecznym, a nawet pomocnym narzędziem dla osób:

  • ze stabilną relacją z jedzeniem, bez historii zaburzeń odżywiania,
  • które potrafią zachować umiar i nie mają tendencji do utraty kontroli nad jedzeniem,
  • świadomych podstaw fizjologii odchudzania, rozumiejących rolę bilansu kalorycznego,
  • potrzebujących psychicznego wytchnienia od precyzyjnego planu żywieniowego, ale nie traktujących jedzenia jako głównego sposobu radzenia sobie z emocjami,
  • umiejących spokojnie wrócić do diety po bardziej obfitym posiłku, bez poczucia porażki.

Kluczowe jest tu uważne obserwowanie własnych reakcji. Jeśli po cheat mealu odczuwasz spokój, satysfakcję, a następnego dnia wracasz do swojego planu bez problemu – prawdopodobnie jest on dla ciebie dość neutralnym lub nawet pomocnym elementem. Jeśli jednak pojawia się wstyd, wyrzuty sumienia, tendencja do kompensowania poprzez głodówki czy myśli typu „skoro już zjadłam, to teraz wszystko jedno” – warto przemyśleć, czy to na pewno właściwa strategia.

Alternatywy dla cheat meal – elastyczna dieta w praktyce

W świetle aktualnej wiedzy żywieniowej i psychologicznej coraz więcej specjalistów odchodzi od klasycznego pojęcia cheat meal na rzecz koncepcji elastyczności żywieniowej. Zamiast raz w tygodniu „łamać zasady”, lepiej zbudować taki sposób odżywiania, który już na starcie uwzględnia różnorodność i przyjemność z jedzenia.

Praktyczne alternatywy dla tradycyjnego cheat meala mogą wyglądać następująco:

  • Mniejsze porcje ulubionych potraw na co dzień – zamiast czekać do weekendu na ogromną porcję pizzy, można raz na tydzień zjeść mniejszą porcję wkomponowaną w dzienny bilans.
  • Metoda 80/20 – około 80% jadłospisu stanowią produkty o wysokiej wartości odżywczej (warzywa, owoce, pełne ziarna, chude źródła białka, zdrowe tłuszcze), a 20% – produkty bardziej rekreacyjne, mniej odżywcze, ale sprawiające przyjemność.
  • Elastyczne podejście do okazji społecznych – w dniu przyjęcia, wyjścia do restauracji czy rodzinnej uroczystości nie trzeba nazywać posiłku cheat meal. Można po prostu wybrać coś smacznego, zjeść uważnie, nie przesadzać z ilością i następnego dnia wrócić do standardowego planu.
  • Planowane desery – włączenie do jadłospisu 1–2 małych deserów w tygodniu (np. porcja lodów, ciastko, kawałek ciasta) jako świadomego elementu diety, a nie „wykroczenia”.
  • Fokus na jakość – jeśli decydujemy się na burgera, wybieramy dobrej jakości mięso, pełnoziarnistą bułkę i solidną porcję warzyw, zamiast najbardziej przetworzonej opcji z sieciówki. To wciąż jest „przyjemność”, ale bardziej sprzyjająca zdrowiu.

Takie podejście zmniejsza ryzyko napadów jedzenia, wzmacnia poczucie sprawczości i pozwala traktować dietę jako długoterminową zmianę stylu życia, a nie krótkotrwały projekt. W efekcie rośnie szansa nie tylko na osiągnięcie wymarzonej masy ciała, ale także na jej utrzymanie przez lata.

Warto pamiętać, że nawyk jest ważniejszy niż pojedynczy wybór. Jednorazowe zjedzenie deseru nie powoduje otyłości, tak jak jednorazowe zjedzenie sałatki nie rozwiązuje problemu nadwagi. O ostatecznym efekcie decyduje to, co robimy najczęściej – nasz codzienny, powtarzalny schemat odżywiania i styl życia.

Podsumowanie – czy cheat meal ma sens na diecie odchudzającej?

Cheat meal może być zarówno neutralnym elementem dobrze zaplanowanej redukcji, jak i poważną przeszkodą w osiągnięciu celu. Nie jest ani magicznym przyspieszaczem metabolizmu, ani automatycznym gwarantem porażki. Jego realny wpływ zależy od tego, jak jest rozumiany, planowany i wkomponowany w szerszy kontekst stylu życia.

Ma sens wtedy, gdy:

  • jest świadomie zaplanowany jako pojedynczy, a nie całodniowy posiłek,
  • nie staje się kompulsywnym objadaniem ani formą radzenia sobie z emocjami,
  • jest uwzględniony w tygodniowym bilansie energetycznym,
  • nie rodzi poczucia winy, wstydu i potrzeby „karania się” następnego dnia,
  • towarzyszy mu ogólnie zdrowa, zbilansowana dieta i odpowiednia aktywność fizyczna.

Traci sens, gdy:

  • jest pretekstem do regularnego przejadania się i „rekompensowania” sobie restrykcyjnej diety,
  • wzmacnia czarno-białe myślenie o jedzeniu,
  • wiąże się z silnym poczuciem winy i spadkiem motywacji,
  • blokuje spadek masy ciała, mimo przekonania, że „trzymam dietę poza tym jednym posiłkiem”.

Dla wielu osób bardziej korzystna od klasycznego cheat meala będzie elastyczna dieta, w której nie ma zakazanych produktów, a wszystkie mieszczą się w ramach rozsądku i odpowiedniej ilości. Ostatecznie celem dobrze ułożonego planu żywieniowego nie jest perfekcja, lecz trwała zmiana nawyków, poprawa zdrowia i komfortu życia oraz osiągnięcie masy ciała, którą da się utrzymać bez ciągłej walki z samym sobą.

Warto więc nie tyle pytać, czy cheat meal jest „dobry” czy „zły”, ale czy w twoim konkretnym przypadku wspiera, czy sabotuje proces odchudzania. Jeśli wątpisz, obserwuj swoje reakcje, zapisy w dzienniku żywieniowym, zmiany masy ciała i samopoczucie. A najlepiej – skonsultuj się z wykwalifikowanym dietetykiem, który pomoże dobrać strategię odpowiadającą twoim potrzebom, zamiast opierać się jedynie na modnych hasłach z internetu.

FAQ – najczęstsze pytania o cheat meal na diecie

1. Czy jeden cheat meal w tygodniu zniweczy moje efekty odchudzania?
Nie, pod warunkiem że jest to faktycznie jeden posiłek, a nie całodzienna uczta, oraz że w skali tygodnia nadal utrzymujesz ujemny bilans energetyczny. Pamiętaj jednak, że bardzo obfity posiłek może spowodować chwilowy wzrost masy ciała z powodu zatrzymania wody i uzupełnienia glikogenu.

2. Lepiej mieć cheat meal czy cheat day?
Z punktu widzenia kontroli kalorycznej i zdrowej relacji z jedzeniem znacznie bezpieczniejszy jest pojedynczy cheat meal. Cheat day bardzo łatwo zamienia się w całodziennie przejadanie, które może całkowicie zniwelować wcześniejszy deficyt.

3. Co jeść na cheat meal, żeby „najmniej zaszkodzić” diecie?
Wybieraj posiłki, które lubisz, ale stawiaj na lepszą jakość: dania z restauracji zamiast fast foodów z sieciówek, mniejsze porcje deserów zamiast „wszystkiego naraz”, burgery z warzywami i dobrej jakości mięsem, pizzę na cieńszym cieście. Unikaj łączenia bardzo tłustych potraw z dużą ilością alkoholu i słodkich napojów.

4. Czy muszę mieć cheat meal, żeby skutecznie chudnąć?
Nie. Wiele osób w ogóle nie stosuje cheat meali i osiąga świetne efekty, korzystając z elastycznego podejścia do diety, w którym ulubione produkty pojawiają się w mniejszych porcjach na co dzień. Cheat meal nie jest warunkiem koniecznym ani do chudnięcia, ani do utrzymania motywacji.

5. Jak często można robić cheat meal?
Najczęściej sugeruje się nie częściej niż raz na tydzień, a w przypadku osób z większą nadwagą – nawet rzadziej lub wcale, przynajmniej na początku. Kluczowa jest jednak nie tyle sama częstotliwość, co wielkość porcji i ogólny bilans tygodniowy.

6. Czy po cheat mealu muszę następnego dnia mniej jeść albo więcej ćwiczyć?
Nie ma takiej konieczności, a traktowanie tego jako „kary” może psuć relację z jedzeniem. Najzdrowiej po prostu wrócić do standardowego, zbilansowanego planu, ewentualnie delikatnie zwiększyć codzienną aktywność, np. dłuższym spacerem.

7. Skąd mam wiedzieć, czy cheat meal jest dla mnie dobrym rozwiązaniem?
Zwróć uwagę na swoje emocje i zachowania. Jeśli po cheat mealu potrafisz spokojnie wrócić do planu, nie odczuwasz silnego poczucia winy, a masa ciała w dłuższej perspektywie spada – prawdopodobnie nie jest on problemem. Jeśli jednak wywołuje napady przejadania się, wstyd i powtarzające się próby „odrabiania strat”, warto rozważyć inne strategie i skonsultować się z dietetykiem.

Powrót Powrót